OpenAI właśnie uruchomiło funkcję wyszukiwania internetowego w ChatGPT – od dziś dostępna dla subskrybentów, a wkrótce także dla użytkowników darmowych, firm i szkół. ChatGPT staje się tym samym pełnoprawną wyszukiwarką AI.
Zamiast tworzyć osobną aplikację, OpenAI zintegrowało wyszukiwanie z istniejącym interfejsem – narzędzie samo sięga po wyniki z sieci, gdy zapytanie tego wymaga, choć można to też aktywować ręcznie. Tym ruchem ChatGPT zyskuje dostęp do aktualnych danych, tak jak rywale Google Gemini i Microsoft Copilot.
Adam Fry, szef projektu, pokazał nowe funkcje: od interaktywnego wykresu z notowaniami Apple po rekomendacje włoskich restauracji na mapie w San Francisco. Wyszukiwanie działa na iOS, Androidzie i komputerach, a napędza je miks technologii z Bingiem na czele. Pierwsze testy rozpoczęły się latem, kiedy ChatGPT otwarcie rekrutował pracowników Google.
Funkcja ta zadebiutowała tuż przed wyborami w USA, co czyni jej precyzję szczególnie istotną. Jak zapewnia Fry, w zapytaniach wyborczych firma przykłada szczególną wagę do rzetelności. Co ważne, ChatGPT nie wyświetla reklam w wynikach wyszukiwania, czego o Google powiedzieć nie można. Jednak AI w wyszukiwarce kosztuje – OpenAI zapowiada pewne ograniczenia dla darmowych użytkowników.
W międzyczasie OpenAI podpisało umowy z gigantami medialnymi, m.in. Hearst, Condé Nast i News Corp. Choć partnerzy będą mieli większą kontrolę nad swoją obecnością w wynikach, nie otrzymają specjalnego priorytetu.
Na pytanie o „halucynacje” AI, czyli błędne odpowiedzi, Fry odpowiada, że dostęp do bieżących danych pomoże zwiększyć precyzję.