Amerykańsko-chińska rywalizacja o dominację w dziedzinie sztucznej inteligencji (AI) nabiera rumieńców. W opublikowanym w listopadzie 2024 roku raporcie do Kongresu, Komisja ds. Gospodarczych i Bezpieczeństwa (USCC) rekomenduje ambitny projekt w stylu „Projektu Manhattan”, który ma skupić się na rozwoju AGI (Artificial General Intelligence), czyli systemów AI zdolnych do dorównania, a nawet przewyższenia ludzkich zdolności kognitywnych. Czyżbyśmy wkraczali w nową, cyfrową zimną wojnę?
Na pierwszym planie raportu znalazła się propozycja stworzenia państwowego programu rozwoju AGI. Plan zakłada wieloletnie kontrakty z czołowymi firmami technologicznymi, dostawcami chmur obliczeniowych i operatorami centrów danych. Całość ma być wspierana przez Departament Obrony jako projekt o najwyższym priorytecie bezpieczeństwa narodowego. Takie podejście przypomina wyścig technologiczny ery kosmicznej – czy teraz to AI stanie się „księżycem”, o który będą rywalizować mocarstwa?
Choć propozycja brzmi spektakularnie, rodzi pytania o rolę państwowej interwencji w branży, która tradycyjnie rozwijała się dzięki innowacjom sektora prywatnego. Czy rządowe regulacje przyspieszą, czy raczej spowolnią rozwój technologii?
Raport nie ogranicza się wyłącznie do AI. Komisja proponuje także restrykcje na import chińskich humanoidalnych robotów o zaawansowanej zręczności, lokomocji i inteligencji. Do tego dochodzi ostrzejsza kontrola nad infrastrukturą energetyczną, szczególnie produktami zdalnie monitorowanymi. Te działania mają na celu ochronę krytycznej infrastruktury USA przed zagrożeniami cybernetycznymi.
Dodatkowo, Komisja postuluje powołanie specjalnego biura ds. inwestycji zagranicznych, które będzie zapobiegało przepływowi kapitału i technologii z USA do Chin w kluczowych sektorach. Nie jest tajemnicą, że Pekin dąży do samowystarczalności w produkcji chipów i innych strategicznych technologii, pomimo międzynarodowych ograniczeń.
Jednym z najbardziej kontrowersyjnych zaleceń raportu jest zniesienie statusu Permanent Normal Trade Relations (PNTR) Chin. To mogłoby wywrócić do góry nogami globalne łańcuchy dostaw technologii, które od dekad opierały się na ścisłej współpracy USA i Chin. Taka zmiana może jednak kosztować – nie tylko w wymiarze gospodarczym, ale także innowacyjnym.
Raport kładzie również nacisk na przejrzystość danych, domagając się szerszego raportowania inwestycji i transferów technologii, zwłaszcza tych przepływających przez raj podatkowy offshore. To może pomóc w załataniu „czarnej dziury” w nadzorze nad kluczowymi transakcjami.
Nie brakuje sceptyków, którzy zauważają, że rozwój AGI to zadanie gigantyczne, mogące nie przynieść szybkich efektów, nawet przy hojnych nakładach finansowych. Dodatkowo, wprowadzenie restrykcji na transfer technologii może zaszkodzić globalnym sieciom innowacji, które dotychczas przynosiły korzyści obu stronom.
Jeśli rekomendacje Komisji wejdą w życie, firmy technologiczne będą musiały stawić czoła nowym wymogom dotyczącym międzynarodowych inwestycji, transferów technologii oraz projektów badawczych. A to oznacza więcej papierkowej roboty i mniej swobody w działaniu.
Nie ulega wątpliwości, że amerykańsko-chińska rywalizacja technologiczna wkracza w nową fazę, w której polityka rządowa odgrywa coraz większą rolę. Czy proponowane rozwiązania będą skuteczne i czy świat stanie się bezpieczniejszy dzięki ograniczeniu chińskiego wpływu technologicznego? Tego nie wiadomo. Ale jedno jest pewne – przygotujmy się na większą ilość regulacji, biurokracji i… debat o tym, kto naprawdę trzyma klucz do przyszłości AI.