Meta piraciła dane?
Big Data Etyka Wybór redakcji

Meta piraciła dane?

Meta na celowniku: oskarżenia o piractwo i naruszenie praw autorskich w procesie Kadrey et al. vs. Meta

Meta, technologiczny gigant kierowany przez Marka Zuckerberga, stanął w obliczu poważnych zarzutów związanych z wykorzystaniem chronionych prawami autorskimi materiałów przy trenowaniu swoich modeli AI, takich jak Llama. Sprawa, która toczy się przed sądem w Północnym Dystrykcie Kalifornii, rzuca cień na etyczne i prawne praktyki firmy.

W złożonym wniosku prawnicy reprezentujący m.in. autora Richarda Kadreya zarzucają firmie Meta świadome pobieranie pirackich zbiorów danych z LibGen – znanej „biblioteki cieni” zawierającej nielegalnie udostępniane książki i inne treści. Co więcej, Meta miała usuwać z tych materiałów informacje o zarządzaniu prawami autorskimi (CMI), co w praktyce utrudniało właścicielom praw identyfikację naruszeń.

Szczególnie mocnym dowodem są dokumenty wewnętrzne, które wskazują, że decyzja o wykorzystaniu LibGen została zatwierdzona przez samego Zuckerberga, mimo że pracownicy AI firmy zgłaszali zastrzeżenia dotyczące legalności i etyki takiego działania. W jednym z e-maili inżynierowie Meta wyrazili obawy, że „torrentowanie z laptopów firmowych Meta nie wydaje się w porządku,” co pokazuje świadomość potencjalnych problemów prawnych.

Według zeznań Michaela Clarka, przedstawiciela Meta, firma opracowała skrypty, które automatycznie usuwały informacje o prawach autorskich z materiałów wykorzystywanych do treningu modeli AI. Praktyka ta była celowym działaniem mającym przygotować dane do dalszego użycia, co stanowi kluczowy punkt w zarzutach o naruszenie przepisów Digital Millennium Copyright Act (DMCA).

W dokumentach sądowych można również znaleźć zapisy z wewnętrznych rozmów w Meta, gdzie pracownicy otwarcie dyskutowali nad tym, czy „seeding i torrentowanie są prawnie w porządku.”

Sprawa Kadrey et al. vs. Meta toczy się na tle rosnącej debaty o wpływie AI na twórczość intelektualną. Powodowie twierdzą, że Meta, korzystając z pirackich materiałów, nie tylko naruszyła prawo, ale też pozbawiła twórców należnych wynagrodzeń za ich prace.

Nie jest to odosobniony przypadek. Podobne oskarżenia padały już pod adresem takich gigantów jak OpenAI czy Google, co pokazuje, że branża generatywnej sztucznej inteligencji znajduje się w centrum globalnych kontrowersji.

Dla Meta, która intensywnie inwestuje w rozwój AI, zarzuty oparte na piractwie mogą stać się poważnym problemem wizerunkowym. Nawet jeśli firma wyjdzie z tej batalii zwycięsko, pytania o jej etykę i praktyki biznesowe pozostaną.

Sprawa ta może również stanowić punkt zwrotny dla prawa dotyczącego AI – sądy w Stanach Zjednoczonych i innych krajach rozważają obecnie, jak skutecznie chronić prawa twórców w erze technologii opartej na danych.

Z pewnością będziemy jeszcze świadkami kolejnych aktów tego dramatu, którego zakończenie może wyznaczyć nowe standardy dla całej branży technologicznej. Czy Meta wyjdzie z tego z tarczą, czy na tarczy? Na odpowiedź przyjdzie nam jeszcze poczekać.

Źródło